niedziela, 5 stycznia 2014

Zamach na ostatnie polskie srebra rodowe!!!. Jeśli też tak uważasz skomentuj ???

Zamach na ostatnie polskie srebra rodowe!!!. Jeśli też tak uważasz skomentuj ???
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zamach_na_polskie_lasy_politycy_pazerni_jak_nigdy_wczesniej_292279.html

Zamach na polskie lasy! Politycy pazerni jak nigdy wcześniej Artur Hampel Data dodania: 2014-01-05 02:03 Co kilka lat grupa polityków usiłuje zniweczyć dorobek wielu pokoleń leśników i spowodować, by samofinansująca się jednostka jaką są Lasy Państwowe dokonała żywota w sposób podobny do stoczni i innych wielkich przedsiębiorstw. Reklamy Google Wykorzystaj spadki Transakcje na spadek kursów akcji, Straty mogą przewyższyć depozyt www.cityindex.pl Wsparcie Dla Firm Bezzwrotna pożyczka do 25 tys. zł. Wykorzystaj okazję! www.ideabank.pl/Kredyt-Firmowy Sonda Czy uważasz, że Lasy Państwowe powinny płacić podatek extra dla Skarbu Państwa? Nie Tak Już w okresie międzywojennym podjęto decyzję o konieczności zrównoważonej gospodarki leśnej. W ciągu niemal stulecia wykształcono kilkadziesiąt tysięcy leśników, których zadaniem było i jest nadal utrzymanie lasu w wysokiej kondycji zdrowotnej i bioróżnorodności. Praca leśników nie ogranicza się wyłącznie do chodzenia po lesie i słuchania śpiewu ptaków jak to wielu osobom może się wydawać. Nie bądź obojętny, wyraź swoją opinię w SONDZIE Las to ogromnie złożony żywy twór, pełen zależności pomiędzy organizmami w nim żyjącymi, ale nie tylko. Lasy pełnią wiele funkcji. Stanowią o ochronie gleb przed erozją, zapobiegają powodziom, oczyszczają powietrze, dostarczają runa leśnego społeczeństwu i wreszcie są miejscem wypoczynku milionów Polaków. W ciągu dziesięcioleci, pracownicy Lasów Państwowych wykorzystując swoją fachową wiedzę i doświadczenia wcześniejszych pokoleń dokonali ogromnej pracy. Dzięki leśnikom posiadamy tak piękne drzewostany, których zazdrości nam cała Europa. Od lat, polscy leśnicy są postrzegani jako jedni z najlepszych fachowców na świecie w zakresie zarządzania i gospodarowania lasami. Zamach na leśne finanse Kilkakrotnie podejmowano próby destabilizacji finansów Lasów Państwowych. Kto tego pragnie? Oczywiście politycy. Osoby, które są „wszechwiedzące” i na wszystko mają gotowe odpowiedzi. Nie po raz pierwszy polityk, który potrafi odróżnić sosnę od świerka uważa, że jego wiedza przyrodnicza jest wystarczająca do podejmowania kroków o strategicznym znaczeniu dla dobra polskich lasów. Według obecnej koalicji rządzącej, Lasy Państwowe zbyt mało oddają pieniędzy Skarbowi Państwa, więc zażądano w nowo przygotowanej nowelizacji ustawy o lasach, którą złożono pod koniec 2013 roku, po 800 mln złotych rocznie przez dwa kolejne lata, a po tym okresie po 100 mln złotych rocznie. Należy tutaj jasno powiedzieć, iż Lasy Państwowe są przedsiębiorstwem samofinansującym się i jest tak dlatego, by Państwowe Gospodarstwo Leśne nie wyciągało rąk po pieniądze od Skarbu Państwa. Co prawda Lasy Państwowe otrzymują subwencje ze Skarbu Państwa na zadania zlecone, lecz należy wyraźnie podkreślić, że są to kwoty znikome w odniesieniu do kwot, które do Skarbu Państwa trafiają z tytułu podatków odprowadzanych przez LP. W przybliżeniu Lasy Państwowe otrzymują subwencje na poziomie około 4 mln złotych (w roku 2004 było to około 30 mln złotych, czyli coraz mniej) przy wysokości odprowadzonych podatków na poziomie blisko 1mld zł rocznie. Rząd uważa, że to zbyt mało! Politycy najwyraźniej postanowili ukarać gospodarność leśników, gdyż żądanie dodatkowych 800 mln złotych może doprowadzić do finansowej zapaści gospodarki leśnej w Polsce. Jak wygląda praca leśnika Napiszę kilka słów o pracy leśnika, które powinny rzucić dodatkowe światło na zagrożenia związane z nadmiernym obciążeniem podatkowym LP. Otóż leśniczowie w znacznej mierze prowadzą leśnictwo jednoosobowo lub dwuosobowo. Co to oznacza. Oznacza to, że mają oni obowiązek zadbać jednoosobowo o stan lasu na powierzchni około 1 tys. ha (co stanowi 10 mln metrów kwadratowych) Świadomie przeliczyłem to na metry, gdyż uwadze leśnika nie może umknąć żadna sytuacja, która zagroziła by zdrowotności drzewostanów, którymi się opiekuje. To nie koniec. Teren leśnictwa stanowi magazyn otwarty, to jest taki, gdzie nie ma stróża, ogrodzenia i monitoringu. Leśnik musi zatem panować nad wielomilionowym majątkiem w niezabezpieczonym magazynie o powierzchni 10 km kwadratowych. Warto też dodać, że praca leśnika, to nie tylko praca w terenie. Jest do wykonania ogrom pracy biurowej oraz należy systematycznie śledzić przepisy, wewnętrzne zmieniające się regulacje jak również nieustannie się dokształcać. Dlaczego przytoczyłem tych kilka przykładów wyjaśni to dalsza część materiału. Realne zagrożenia Sytuacja nadmiernego obciążenia podatkami, może doprowadzić do zapaści finansowej przedsiębiorstwa jakim są Lasy Państwowe. Najprostszym sposobem na uratowanie trudnej sytuacji może stanowić po uchwaleniu nowelizacji ustawy łączenie sąsiadujących ze sobą leśnictw i redukcja zatrudnienia. Takie łączenia były dokonywane w LP już wielokrotnie, jednak nie na taką skalę jaka może okazać się konieczna po przyjęciu nowelizacji. Można by było w tym miejscu zadać pytanie, gdzie są elementy polityki państwa w zakresie przeciwdziałania bezrobociu? Moim zdaniem, o wiele sensowniejszym by było wydatkowanie tak ogromnych kwot na stworzenie nowych miejsc pracy w leśnictwie. Odciążyło by to w znacznym stopniu jedno i dwuosobowe kadry, zmniejszyło się bezrobocie a do kasy budżetu wpływały by podatki od wynagrodzeń i dalsze z tytułu siły nabywczej kilkunastu tysięcy nowych pracowników. Zamiast powodować wzrost zatrudnienia w dobrze zarządzanej i prosperującej samofinansującej się jednostce, rząd usiłuje poderżnąć jej gardło! 

Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zamach_na_polskie_lasy_politycy_pazerni_jak_nigdy_wczesniej_292279.html

Jako były leśnik, pamiętam doskonale jak bardzo pomocna by była dodatkowa para rąk i nóg do pomocy podczas prac związanych z gospodarowaniem leśnictwem. Również prowadziłem leśnictwo jednoosobowo i zapewniam, że choć odczuwałem satysfakcję, to nie mogłem uniknąć również popełnianych błędów oraz zwyczajnego ludzkiego zmęczenia. Praca leśnika, to nie tylko praca terenowa, lecz również wielogodzinne wypełnianie dokumentów oraz ciągła potrzeba śledzenia przepisów, branżowych regulacji i dokształcania się. Niewątpliwe zagrożenie może stanowić utrata z trudem wypracowanych funduszy, które pierwotnie przeznaczone są na prace związane z hodowlą i ochroną lasu, utrzymaniem dróg oraz likwidację skutków kataklizmów jak pożary, wiatrowały, wiatrołomy, śniegołomy, zamieranie lasów na skutek zanieczyszczeń atmosfery itd. Pozbawienie Lasów Państwowych tych funduszy może w krótkim czasie doprowadzić do znacznego pogorszenia stanu sanitarnego lasów, niewydolności finansowej przedsiębiorstwa a co za tym idzie, podstaw do jego prywatyzacji. I wydaje się, że rząd po kilku nieudanych próbach takiej prywatyzacji znalazł drogę dłuższą, ale realnie skuteczną. Kolejnym zagrożeniem, może być spowodowanie tak silnej degradacji polskich lasów, iż przestaną one być nieosiągalnym do tej pory wzorem dla innych krajów członkowskich UE. Stracimy kolejny element polskiej gospodarności i wizerunku społeczeństwa dbającego o zasoby naturalne jakim są polskie lasy. Póki co, możemy się szczycić wspomnianą gospodarnością i dbałością przed całym światem. Czy nowelizacja ustawy może zwiększyć bezrobocie? Jest to jak najbardziej realne. W moim przekonaniu, Lasy Państwowe z roku na rok tracą cennych absolwentów techników leśnych oraz studiów o kierunku leśnym. Zamiast umożliwiać pracę młodym, dobrze wykształconym ludziom w wymarzonym zawodzie, doprowadza się do sytuacji, iż nie mają oni żadnej szansy i perspektyw na podjęcie pracy w Lasach Państwowych, stając się tym samym w znacznym odsetku osobami bezrobotnymi. Po uchwaleniu nowelizacji w obecnej formie, może zaistnieć potrzeba redukcji zatrudnienia w sektorze leśnym, by ratować własne finanse. O czym należy pamiętać Pamiętać należy o tym, że las stanowi dobro ogólnospołeczne a Lasy Państwowe zarządzają tym dobrem w imieniu społeczeństwa. Każdy z nas ma możliwość wypowiedzenia się w tym temacie, gdyż dotyczy to wszystkich Polaków. Politycy jak zwykle zwodzą, a przepychanie takich jak obecnie bubli prawnych dzieje się po cichu i w okresie, gdzie społeczeństwo jest uśpione okresem świątecznym i noworoczną euforią. Jak dla mnie, stanowi to zamach stanu przez rząd na polskie społeczeństwo i ogólnonarodowe dobro. Taka sytuacja może w krótkim okresie czasu spełnić marzenia wielu polityków i otworzyć furtę do prywatyzacji polskich lasów. Jak wygląda prywatyzacja po polsku, to przekonaliśmy się już wielokrotnie. Ja nowelizacji w takiej formie mówię stanowcze NIE! Projekt nowelizacji ustawy o lasach trafił już pod obrady Komitetu Stałego Rady Ministrów. To jest ZAMACH! Decyduje się o majątku społecznym bez wiedzy tegoż społeczeństwa! Zapraszam również na stronę z ogólnospołecznym protestem - Ręce precz od polskich lasów Zachęcam do śledzenia wydarzeń i czynnego uczestnictwa w proteście. Las należy do Polaków i jego majątek nie powinien stanowić recepty na nieudolność polityków i zapchajdziurę dla budżetu. Było już OFE, teraz mają być Lasy Państwowe, co będzie następne? 

Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zamach_na_polskie_lasy_politycy_pazerni_jak_nigdy_wczesniej_292279-2--1-d.html

niedziela, 8 grudnia 2013

Lepiej wydać kasę na dobrego praktycznego  projektanta, to na pewno pozwoli na uniknięcie fuszerek !!!
A zaoszczędzoną kasę przeznaczyć na inne inwestycje.
Od wielu lat o tym mówię.
Czy to się kiedyś stanie !!!

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,15091276,Marnuja_pieniadze_zgodnie_z_procedurami__KOMENTARZ_.html#TRNajCzytSST

Marnują pieniądze zgodnie z procedurami [KOMENTARZ]

Janusz Kędracki

07.12.2013 , aktualizacja: 06.12.2013 19:01
A A A Drukuj
W 2011 roku partie polityczne dostaną więcej pieniędzy - przewiduje projekt budżetu
W 2011 roku partie polityczne dostaną więcej pieniędzy - przewiduje projekt budżetu (Fot. engel)
Liczymy się z pieniędzmi, jeśli wydajemy je z własnej kieszeni. Wtedy i projektujemy oszczędnie, i szukamy tańszych rozwiązań. Przyzwyczailiśmy się do tego, że jeśli coś robi samorząd czy państwo, to za grube miliony. Czy musi?


Opisywałem w piątek przypadek z gminy Nowy Korczyn, która buduje przydomowe oczyszczalnie ścieków. Jedna będzie kosztować 19,5 tys. zł. Zadzwoniłem do firmy, która wygrała przetarg, z zapytaniem, ile by mnie kosztował zakup i instalacja takiej samej. Dowiedziałem się, że średnia cena to ok. 12 tys. zł, ale mogę też dostać rabat.

Wójt Nowego Korczyna pewnie nie dzwonił. Zapewnia jednak, że wszystko robił zgodnie z prawem, przetarg przeprowadzony został zgodnie z procedurą, wygrała wcale nie najdroższa firma i "wyszło, jak wyszło". Przyznaje, że nie tanio, lecz sobie oczywiście nie ma nic do zarzucenia, bo - jak twierdzi - "wszystko zależy od projektanta".

Niedawno podobne wyjaśnienie usłyszałem w Urzędzie Miasta i Gminy Osiek, gdy zapytałem, po co na niewielkim rynku zamontowali aż 85 latarń parkowych i lamp oświetleniowych. Projektantami zasłaniają się nie tylko w gminach wiejskich czy miasteczkach. Także zastępca prezydenta aspirującej do miana metropolii stolicy województwa czynił to, tłumacząc przyczyny rozsypujących się wkrótce po zbudowaniu boisk. A najbardziej winił za wszystko ustawę o zamówieniach publicznych.

Projektanci, ustawy i procedury pewnie też nie są bez winy. Za to, że gmina buduje zbyt drogo lub byle jak, odpowiada jednak, a przynajmniej powinien odpowiadać, przede wszystkim wójt, burmistrz czy prezydent. To on ma stawiać warunki projektantowi, a nie odwrotnie. I liczyć się z pieniędzmi. Że z tym bywa różnie, widzi każdy baczniejszy obserwator otaczającej nas rzeczywistości.

Wracając do Nowego Korczyna, to już wczesną wiosną wójt się chwalił publicznie, że na 118 oczyszczalni ma 2,5 miliona, w tym ponad 1,5 miliona z unijnego programu. Firmy startujące w przetargu wiedziały więc doskonale, ile mogą zarobić. Miały się ograniczać i liczyć tylko po 12 tys. zł za jedną oczyszczalnię, skoro można więcej? Nie wymagajmy aż takiego poświęcenia.

Przykład z oczyszczalniami to oczywiście drobnostka przy idących w setki milionów, a nawet w miliardy inwestycjach. Tam dopiero jest pole do wszelkiego rodzaju nadużyć. Rzadko tylko ujawniane są takie przypadki, bo budujemy w większości zgodnie z procedurami. Ogłaszamy przetargi, które w założeniu mają przynieść oszczędności, a często przynoszą odwrotny skutek. Jeśli jednak w papierach wszystko w porządku, budynek się nie zawali czy droga po kilku miesiącach nie rozsypie, nikt się czepiać nie będzie. Wykonawca każdy milion przyjmie, a gmina się zadłuży i zapłaci.

Tak naprawdę to liczymy się z pieniędzmi, jeśli wydajemy je z własnej kieszeni. Wtedy i projektujemy oszczędnie, i szukamy tańszych rozwiązań, niekoniecznie gorszych. Przyzwyczailiśmy się do tego, że jeśli coś robi samorząd czy państwo, to za grube miliony. Czy musi? Niekoniecznie, ale nie ulega wątpliwości, że publiczne pieniądze lżej wydawać od swoich.

Zwłaszcza te unijne, o których nawet wysoko postawieni urzędnicy mówią często tak, jakby nie były nasze i można się z nimi mniej liczyć. To jest już jednak temat na odrębną opowieść. 


Cały tekst: http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,15091276,Marnuja_pieniadze_zgodnie_z_procedurami__KOMENTARZ_.html#TRNajCzytSST#ixzz2mtntbu28

wtorek, 19 listopada 2013

WIELE RAZY ZWRACAŁEM UWAGĘ ZAMAWIAJĄCYM  NA NIEUZASADNIONE OBSADZENIA ZIELENIĄ PRZESTRZENI PRZY DROGOWEJ  !!!

Ostatni wyczyn ministra Nowaka. Usychające miliony wzdłużautostrad

Dodano: 19.11.2013 [07:13]
Ostatni wyczyn ministra Nowaka. Usychające miliony wzdłuż autostrad - niezalezna.pl
foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
Wzdłuż polskich autostrad więdną drzewa sadzone kosztem dziesiątków milionów złotych. Jak wskazują fachowcy, spowodowane jest to tym, że sadzi się zbyt duże drzewka. Tylko na 30-kilometrowym odcinku autostrady A1 Kowal–węzeł Sójki na zieleń i drzewa, które uschły, wydano kilkanaście milionów złotych.

Na tym prestiżowym odcinku autostrady A1 uschły setki posadzonych w ubiegłym roku brzóz. Drzewa wysokie na 2 m zostały zmarnowane praktycznie co do sztuki. Według tłumaczeń przedstawicieli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zawinił wykonawca, który nie podlewał zasadzonych brzózek. Tymczasem zdaniem fachowców przyczyna może być zupełnie inna. –Powiedzenie leśników mówi, że starych drzew się nie przesadza. Oczywiście przy obecnej technice jest to możliwe, ale wtedy znacznie rosną koszty sadzenia drzew i ryzyko, że takie rośliny się nie przyjmą – mówi „Codziennej” dr inż. Włodzimierz Buraczyk z Katedry Hodowli Lasu Wydziału Leśnictwa Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

– Gdyby zasadzono małe jednoroczne brzozy, jest duże prawdopodobieństwo, że w dwa lata przyjęłyby się i urosły. Zapewne jednak projektantowi zależało na natychmiastowym efekcie wizualnym – mówi nam dr inż. Buraczyk, który nazwał „naiwnym” tłumaczenie GDDKiA, że drzewa uschły, bo nie były podlewane. – Przyczyn może być wiele, ale przeważnie w takich wypadkach winne jest złe przygotowanie korzeni drzewa do przesadzania – ocenia specjalista.

Jak poinformował nas Łukasz Jóźwiak, kierownik Wydziału Informacji i Promocji GDDKiA, tylko na odcinku Kowal–węzeł Sójki wydano na zieleń kilkanaście milionów złotych.

czwartek, 10 października 2013


http://interia360.pl/ciekawostki/artykul/co-mi-rzekl-dab-bartek-w-swiatowy-dzien-drzewa,64856


Co mi rzekł Dąb Bartek w światowy dzień drzewa

Autor: Bartłomiej Kowalewski (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)
Jak co roku w światowym dniu drzewa idę do dębu Bartka posłuchać co mi ma do powiedzenia. W tym roku dostałem zadanie, napisać w sieci jak się sadzi drzewa.
Dąb Bartek
Dąb Bartek / fot. Bartłomiej Kowalewski
Niby proste zadanie pomyślałem wracając. Ale dla kogo? I tu zaczęły się schody. Jak podać prosty sposób sadzenia drzew nie wymądrzając się zbytnio, nie odsyłając do specjalistycznej literatury tylko krótko a praktycznie.
Po namyśle postanowiłem napisać tych kilka zdań.
Zacznijmy od oględzin terenu. Tu zapadnie decyzja jakiego gatunku drzewo ma szansę dożyć wieku starczego. Podam obrazowe porównanie Eskimos nie najlepiej będzie się czuł na Saharze, a Berber za kołem podbiegunowym. Wielu z nas niestety z niewiedzy lub co gorsza ambicji próbuje uszczęśliwić swoje nowo posadzone drzewo łamiąc tę oczywistość. 

Druga ważna sprawa to rozmiar dorosłego drzewa. Często jest tak, że nie mamy wyobraźni jak duże będzie nowo posadzone drzewo za kilkanaście, dziesiąt, set lat. Stawiamy nasze dzieci, wnuki przed niekiedy trudnym i kosztownym wyborem czy zachować drzewo posadzone przez rodziców, dziadków czy wyciąć, bo zaczęło kolidować  z domem, garażem, ogrodzeniem.  
Sadzenie drzew to niezwykle odpowiedzialne przedsięwzięcie i dlatego warto przed zasięgnąć garść niezbędnych informacji. Jak widzę świerki, jodły, modrzewie posadzone w mieście szczególnie przy ciągach komunikacyjnych to mi ręce opadają. A jak słyszę argumentację projektantów... to i szczęka.
Apeluję do wszystkich: sadząc drzewa nie krzywdźmy ich, siebie, potomków tylko zróbmy to według sztuki ogrodniczej, co wbrew pozorom nie jest takie trudne. Te aglomeracje miejskie, których urzędnicy jeśli nie sami, to radząc się praktyków przyrodników mądrze administrują powierzoną przestrzenią tworzą piękne parki, aleje, skwery. Ci co to lekceważą tworzą ciągłą prowizorkę i są często w konflikcie z różnymi instytucjami z sądami włącznie.
Jeśli ktoś w komentarzu zada pytanie jakie, gdzie, kiedy posadzić drzewo dostanie wyczerpującą odpowiedź.
Pozdrawiam
Bartek

czwartek, 3 października 2013

Czy już mamy się bać !!!

  • Agresywne chińskie osy zabiły 41 osób, ponad 1600 trzeba było hospitalizować

    13:34

    ATAKI SĄ CORAZ CZĘSTSZE, WŁADZE NAKAZAŁY NISZCZENIE GNIAZD OWADÓW

    Strażacy masowo niszczą gniazda niebezpiecznych owadów
    Reuters
    W wyniku ataków agresywnych owadów zmarło już 41 osób, a ponad 1600 wymagało hospitalizacji. Władze, zaniepokojone gwałtownym wzrostem liczby takich przypadków, nakazały niszczenie gniazd znajdujących się blisko mieszkań i gospodarstw.
    Większość incydentów miała miejsce w północno-zachodniej chińskiej prowincji Shaanxi. Do ataków doszło w miastach Hanzhong, Ankang i Xi'an oraz pobliskich gospodarstwach rolnych. W związku z tym władze nakazały usunięcie setek gniazd.
    - Gdy rój rzucił się na mnie, założyłem kosz na głowę, by się ochronić - powiedział He Quancheng, rolnik który uszedł z życiem po tym, jak zaatakował go rój owadów. Jak sam przyznaje, owady rozwścieczyła strącona przez niego niechcący gałąź.

    piątek, 20 września 2013

    SPRÓBUJ ODPOWIEDZIEĆ NA PYTANIE : MIEĆ czy SKORZYSTAĆ ???

     WIELE MŁODYCH OSÓB PYTA ???
    Czy warto wszystko  mieć odpowiedź wydała się taka oczywista pewnie że mieć ???
    Po jakimś czasie zadają sobie następne pytanie ale po co to wszystko ???
    Może lepiej nie mieć a skorzystać wtedy gdy jest taką ochota ???
    Korzystniej wynająć, wypożyczyć czy wymienić się ???

    Na te i inne pytania można uzyskać podpowiedź tu !!!
    pozdrawiam
    WBK


    CZY WIEMY CO JEMY !!!

    http://ciekawe.onet.pl/wokolnas/uwaga-na-pestycydy,1,5577926,artykul.html

    Uwaga na pestycydy

    wczoraj, 14:15Andrzej Dębski Onet
    Amerykańska organizacja Enviromental Working Group opracowała raport wykazujący, które warzywa i owoce zawierają najwięcej pestycydów. Dane są szokujące – najwięcej "chemii" mają produkty, po których w ogóle byśmy się tego nie spodziewali. Czy w Polsce sytuacja wygląda podobnie?
    fot. Shutterstock
    Panuje powszechny pogląd, że jednym za najbardziej zanieczyszczonych warzyw jest sałata. Rzeczywiście, warzywo to wykazuje bardzo dużą zdolność do akumulowania ołowiu i z tego powodu nigdy nie powinno być uprawiane przy drogach. Zanieczyszczenia żywności to jednak nie tylko ołów, ale przede wszystkim pestycydy, o których często zapominamy sięgając po piękne warzywa ze skrzynek w supermarketach.
    Pestycydy są stosowane w tej chwili w większości upraw. To środki naturalne lub syntetyczne, które mają na celu zabijanieorganizmów szkodzących uprawom: bakterii, grzybów, chwastów czy owadów. Pestycydy mają bezpośredni szkodliwy wpływ na nasze zdrowie, co potwierdzono wieloma badaniami naukowymi. Jeżeli w organizmie człowieka przez długi czas utrzymuje się wysokie stężenie pestycydów, nasilają one procesy rakotwórcze, zaburzają działanie układu nerwowego oraz wpływają na proces tworzenia hormonów. Jednym słowem – wyrządzają wielkie spustoszenie.

    Organizacja Enviromental Working Group przebadała 50 najpopularniejszych warzyw i owoców pod względem zawartości reszt pestycydów z rożnych grup. Następnie uszeregowano je w kolejności od najbardziej "zatrutych" do najmniej szkodliwych. Owoc, który znalazł się na pierwszym miejscu niechlubnej listy może być dla większości zaskoczeniem – jest to… jabłko. Następne w kolejności są: truskawki, winogrona, seler, brzoskwinie, szpinak, słodka papryka, nektarynki, ogórki i ziemniaki. Idąc z kolei od dołu listy, najmniej zanieczyszczone są: słodka kukurydza, cebula, ananas, awokado, kapusta, zielony groszek, papaja, mango, szparagi, bakłażan.
    Czytając te dane można wpaść w panikę, warto jednak zachować spokój. Przede wszystkim badano głównie warzywa z supermarketów, które są dostarczane z wielkich upraw, gdzie pestycydy są stosowane w dużej ilości na porządku dziennym. – Jabłka z polskich sadów nie są tak intensywnie pryskane. Wystarczy porównać na straganie importowane owoce Granny Smith (to te wielkie, zielone, kwaskowate jabłka) ze zwykłą Antonówką. Wcale się nie dziwię, że w tych pierwszych jest pełno chemii, wystarczy na nie spojrzeć, one wyglądają, jakby były zrobione z plastiku – mówi pan Ryszard Zamojski, rolnik z województwa lubuskiego.
    Autor: Andrzej DębskiŹródło: Onet